A co z „ językiem mołdawskim”?
No dobrze, to o co chodzi z tym „językiem mołdawskim”?
Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, czym różni się język mołdawski od rumuńskiego, odpowiedź brzmi: z lingwistycznego punktu widzenia… absolutnie niczym. To dokładnie ten sam język! Skąd więc całe zamieszanie?
Wszystko rozbija się o historię i geopolitykę. Nazwa „język mołdawski” była przez dekady sztucznym tworem politycznym, mającym na celu odróżnienie Mołdawii (wchodzącej w skład ZSRR) od sąsiedniej Rumunii. Aby zatrzeć wspólne korzenie, w czasach sowieckich zmuszano nawet do zapisu języka rumuńskiego/mołdawskiego grażdanką. Do dziś w archiwach, także tych domowych, znajdziemy mnóstwo oficjalnych dokumentów z tego okresu zapisanych „językiem mołdawskim”, ale właśnie cyrylicą.

Po upadku Związku Radzieckiego temat ten stał się kością niezgody w mołdawskiej polityce. Przełom nastąpił w marcu 2023 roku. To wtedy Parlament Republiki Mołdawii przyjął historyczną ustawę (Akt nr 52), która oficjalnie nakazała zastąpienie sformułowań „język mołdawski”, „język państwowy” czy „język ojczysty” we wszystkich aktach prawnych i konstytucji jednym, właściwym terminem: język rumuński (limba română).
Zatem dziś sprawa jest już jasna. Jadąc do Kiszyniowa, rozmawiasz (a ja tłumaczę) dokładnie tak samo, jak w Bukareszcie – po rumuńsku!
Trochę o gramatyce
Chociaż z formalnego i literackiego punktu widzenia mówimy o jednym języku, to potoczna, codzienna mowa w Mołdawii ma swój własny, niepowtarzalny koloryt. Wynika to z historii: wieloletnie odseparowanie od Rumunii i silne wpływy kulturowe oraz administracyjne Imperium Rosyjskiego, a później ZSRR, odcisnęły wyraźne piętno na tamtejszym dialekcie (tzw. grai moldovenesc). W Mołdawii wciąż żywe są urocze archaizmy, które w Rumunii uznaje się za staromodne, oraz cała masa rusizmów (rusisme).
Klasycznym przykładem jest arbuz – w Bukareszcie poprosisz o pepene verde, ale w Kiszyniowie na straganie kupisz harbuz. Podobnie jest z kukurydzą (porumb vs mołdawskie păpușoi) czy ziemniakami (cartofi vs barabule). Mołdawski akcent jest znacznie bardziej „miękki” i śpiewny. Spółgłoski brzmią łagodniej, a niektóre samogłoski ulegają skróceniu lub przesunięciu. Dla przykładu, rumuńskie bine (dobrze) w ustach Mołdawianina brzmi bliżej ghini, a popularne sunt (jestem/są) niemal zawsze wymawia się jako tradycyjne sînt.
Te regionalne smaczki sprawiają, że choć urzędowo i pisemnie rządzi tu klasyczna rumuńszczyzna, to lokalna mowa ma swój niepodrabialny, wschodni charakter.

